pexels yan krukov 4458410 1 scaled

Kiedyś znajdę drugą połówkę …

      Kilka dni temu pewna sympatyczna kobieta powiedziała taki tekst podczas rozmowy telefonicznej ze mną. Zastanowiłam się nad nim, bo od razu jednoznacznie mi się skojarzył. My Polacy od razu myślimy o alkoholu. Jednak ona miała zupełnie coś innego na myśli. Chodziło jej o partnera życiowego. Zaczęłam dopytywać o szczegóły i powiedziała, że chciałaby przyciągnąć do siebie kochającego partnera. 

      Przyciągnąć partnera, dom, samochód, pieniądze – to najczęstsze życzenia. Tylko jak to zrobić? A raczej jak to zrobić skutecznie? 

      Niby metoda jest prosta: wyrażasz prośbę i puszczasz ją do Wszechświata. Tylko dlaczego to tak słabo działa? W moim przypadku słabo właśnie zadziałało. A nawet wcale. Mało tego. Kiedy wysyłałam prośbę o pieniądze, to w krótkim czasie miałam mniej pieniędzy i długi. Jak to jest? O co w tym wszystkim chodzi? Czy trzeba w jakiś szczególny sposób wyrazić prośbę? A może moje prośby trafiają w jakieś dziwne miejsce np. do poczekalni? Może ktoś przechwytuje moje prośby? Tych pytań nasuwało się dużo więcej. A odpowiedzi na próżno było szukać. 

      Mówiąc, że potrzebujesz kogoś lub coś przyciągnąć do swojego życia dajesz tak naprawdę jasny komunikat do Wszechświata, że właśnie tego ci brakuje. A skoro tego ci brakuje to znaczy, że masz tego mało albo wcale. Tymczasem na podstawie twoich programów rodowych generujesz tego więcej. Czyli więcej braku partnera co rodzi jeszcze większą samotność, uczucie bycia zbędną, odrzuconą, porzuconą, mało wartościową. To również nasuwa błędne wnioski, że może z tobą dzieje się coś co najmniej dziwnego. Zaczynasz wpadać w dołek niskiej samooceny i beznadziejności. Wtedy też może pojawić się zazdrość, że koleżanka ma wartościowego partnera a ty to nawet nie zasługujesz na byle jakiego. Kolejnym krokiem jest obwinianie siebie o różne rzeczy np. że jesteś za gruba, za brzydka, za mało inteligentna, za mało przebojowa itp. W rezultacie okazuje się, że zamiast przyciągnąć odpowiedniego partnera przyciągnęłaś jeszcze więcej samotności.

      Czy ja jestem tak beznadziejna, że nikt nie zwraca na mnie uwagi? Takie pytania potrafią pojawić się w sfrustrowanym umyśle. Przede wszystkim przestań cokolwiek i kogokolwiek przyciągać. Przyciąganie pochodzi umysłu. To ego pożąda, aby mieć więcej i więcej. Tylko jest mały haczyk całej tej historii z przyciąganiem: zawsze zapłacisz za to cenę adekwatną do przyciągniętej rzeczy. Być może już zaczęłaś to obliczać. 

      A ja właśnie wyobraziłam sobie, że zarzucasz lasso, łapiesz kogoś i na siłę do siebie przyciągasz. Wydatkujesz z siebie mnóstwo energii. Pamiętaj o poszanowaniu wolnej woli drugiego człowieka. Bycie z kimś na siłę zawsze kończy się rozstaniem gdyż w pewnym momencie czar pryska i pokazuje się naga prawda czyli rzeczywistość. Moim zdaniem warto od początku być fair wobec drugiego człowieka skoro zamierzasz z nim spędzić jakąś część swojej drogi życiowej. 

      Zdecydowanie lepiej będzie jeśli wykreujesz odpowiedniego partnera. Kreacja jest procesem twórczym, który po prostu zadziewa się z przestrzeni serca. W tym procesie energia wypływa z ciebie w sposób naturalny. W jaki sposób wyrazić intencję do Wszechświata? 

 

Z miłością otwieram się na odpowiedniego partnera wibrującego na podobnym poziomie jak ja.

      Ponieważ jest to proces twórczy to w miarę pracy nad sobą czyli uwalniania ze swojej przestrzeni np. negatywnych programów rodowych, wibracja partnera też się do twojej wibracji dostosuje. Jest to plastyczne. Czyli zbędnym jest wysyłanie nowej, poprawionej wersji intencji. 

      Dodam jeszcze słów kilka na temat zasługiwania. To bardzo podstępne słowo. No bo czyim sługą jesteś? Kto zobowiązał cię abyś zapracowała na coś, co już masz? Dlaczego musisz wykonać męczącą pracę aby dostać okruszki? Kto jest wyrocznią jaką wartość ma twoja praca? A może sama sobie narzuciłaś jakiś system wartości? Warto wyrzucić to słowo ze swojego słownika. Przecież miłość po prostu jest. Wypływa z twojego serca. Tak więc przestań zasługiwać na to co już masz i stań w swojej prawdziwej mocy.

      Czy naprawdę dałaś sobie wmówić, że istota zamieszkująca Twoje ciało jest ułomna, niekompletna i potrzebuje mieć koniecznie partnera, który ją dopełnia? To przekonanie jest powtarzane od dziesięcioleci albo nawet od setek lat. Zastanawiające jest, że mężczyźni, u których dominuje ego tak bardzo boją się kobiet. Sprowadzili kobietę do roli sprzątaczki, służącej, kucharki i mało znaczącej intelektualnie. A przecież to kobieta potrafi pomnożyć dary, które przyniesie do domu mężczyzna. Żyjemy w ciekawych czasach gdzie ściera się patriarchat z matriarchatem. Myślę, że możemy wreszcie wyciągnąć właściwe wnioski i zacząć po prostu współpracować. Przestać walczyć na argumenty, który z tych systemów jest lepszy i powinien zapanować. Możesz wyjść z roli ofiary i zacząć wyrażać swoje zdanie, poglądy, potrzeby. Bez względu jak na to reagują inni. Możesz to zrobić już teraz. Teraz jest czasem mocy. Twojej mocy. Każdy z nas jest pełnią. Masz w sobie wiedzę, mądrość, wartość, miłość. Przestań wreszcie myśleć, że koniecznie potrzebujesz kogoś, kto ciebie dopełni. Kto będzie brakującym ogniwem w twoim życiu. Czy chciałabyś być taką zapchajdziurą dla kogoś? Jak byś się z tym czuła? Uzmysłowienie tego faktu zmienia spojrzenie na relacje z drugim człowiekiem. Zupełnie inaczej tworzą się relacje z człowiekiem znającym swoją prawdziwą wartość a człowiekiem, który potrzebuje jakiegoś trybika w swojej skomplikowanej maszynerii. Poczuj tą różnicę. 

      Unikam słowa “związek”. Według mnie związek wiąże a to prowadzi do składania przysiąg, zawierania kontraktów, składania ślubowań. Przysięgi z kolei wymuszają spotkanie w kolejnym wcieleniu i dopełnienie zobowiązania. Czy naprawdę chcesz, tak świadomie, spotkać się z partnerem wiedząc, że jest to wymuszone? Jestem zdania aby przysięgi, zobowiązania i obietnice po prostu zakończyć. Przerwać ich działanie i uwolnić się od tego przymusu. Miłość wypływa z serca. Całkowicie zbędne jest przywiązywanie partnera do siebie i siebie do partnera. To również ogranicza doświadczanie. Zdaję sobie sprawę, że panuje przekonanie, że lepiej być z kimś, kogo już znasz. To przekonanie podświadomości, które też można usunąć. Otwórz się na doświadczanie pełni miłości. Pozwól sobie na miłość. Pozwól sobie na pełnowartościowe partnerstwo.

      Na koniec jeszcze jedna ważna kwestia. Mam na myśli błogosławieństwa. Jeśli pragniesz z serca aby w twoim życiu zaistniała konkretna jakość, uczucia, materia to błogosław to u innych ludzi. Wtedy zaprosisz to, czego pragniesz do swojej przestrzeni. Twoje ciała subtelne zaczną wibrować w odpowiedni sposób i spełni się to, czego pragniesz.