08 lis Wywoływanie duchów
Dawno, dawno temu, jeszcze w zeszłym stuleciu, kiedy nie było dostępu do internetu, niektóre szkoły dopiero miały komputery Atari, panowały zupełnie inne zwyczaje. W takich czasach byłam nastolatką. Wieczorami można było obejrzeć telewizję, poczytać książkę czy gazetę, spotkać się ze znajomymi a wywoływanie duchów było atrakcją, pewnego rodzaju modą. Nie było jeszcze internetu a co się z tym wiąże szerokiego dostępu do wiedzy. Książki tzw. ezoteryczne krążyły w podziemiach i było ich bardzo mało zwłaszcza z wiedzą merytoryczną. Te, które były, były najczęściej kserowane aby jak najwięcej osób mogło je przeczytać.
Taki seans z duchami odbywał się przy udziale kilku osób. Potrzebny był odwrócony talerzyk ze strzałką oraz kartka z alfabetem. Jakież było zdziwienie obecnych kiedy talerzyk z delikatnie położonymi palcami uczestników zaczął się przesuwać wskazując poszczególne litery, które były odpowiedziami na zadane pytania. Odczytywaliśmy całe zdania. Wtedy pytaliśmy o takie rzeczy: kto będzie moim mężem/żoną, ile będę mieć dzieci i podobne błahostki dotyczące np. sprawdzianu z biologii.
Dzisiaj patrząc z perspektywy czasu, doświadczenia i wiedzy nasuwają mi się ważne pytania.
Czy duch, który przyszedł był NA PEWNO tym, za którego się podawał?
Czy NA PEWNO odszedł we właściwe miejsce po drugiej stronie?
A może doczepił się do kogoś i, jak zwykły pasożyt, czerpie energię?
A co jeśli został w tym domu i teraz straszy przesuwając przedmioty?
Czy udało nam się go odwołać?
Dzisiaj wiem, że to była “zabawa” a konsekwencje mogły być opłakane w skutkach. Tak naprawdę każda istota energetyczna mogła się podać za ducha, którego wywoływaliśmy. Przychodzi zawsze duch, który się błąka i z jakichś powodów został w niskim astralu. Czasami został tu, bo był bardzo przywiązany do materii, albo jego misja nie została zakończona, albo zginął w tragicznych okolicznościach a to nie był jeszcze jego czas odejścia, albo jego przewodnik nie przyszedł i teraz potrzebuje pomocy. Albo po prostu ktoś z rodziny go zatrzymał i nie pozwolił mu odejść w zaświaty. Zawsze wiedziałam, że potrafię komunikować się z duchami zmarłych. Czasami przychodzili i prosili o modlitwę. Jeśli potrzebujesz skontaktować się z przodkiem to polecam ci prostą medytację. Poproś aby przyszła konkretna osoba np. babcia, dziadek, ciocia, wujek i porozmawiaj z nią. Pamiętaj proszę aby jej podziękować za przybycie i pozwolić odejść do swojego świata. Taka jest kolej rzeczy. Miło będzie kiedy zapalisz świeczkę dla tej osoby aby postawisz kwiaty. Możesz to zrobić w domu pamiętając o intencji.
Ostatnio kiedy byłam na cmentarzu syn zwrócił mi uwagę na konkretny grób. Stanęłam jak wryta. Na nagrobku widniały imiona i nazwiska moich dziadków, którzy są pochowani w zupełnie innym mieście, 200 km stąd. Zastanawiałam się co chcą mi przekazać. To wręcz niemożliwe aby znaleźć grób z identycznymi imionami i nazwiskami moich przodków i w dodatku w innym mieście. W domu pomedytowałam z nimi. Okazało się, że czują się zaniedbani przeze mnie. No tak. Nawet nie byłam na ich pogrzebie, bo nikt mnie nie powiadomił. A teraz jeszcze ta sytuacja z zamkniętymi cmentarzami. Kupiłam znicze i z intencją zapaliłam je dla dziadków. Gdyby jeszcze czegoś potrzebowali to wiedzą gdzie mnie szukać. A ja czuję spokój i wsparcie z ich strony.
Łódź, 08.11.2020r.
