28 lis Dlaczego chorujemy?
Ciało fizyczne jest ci dane abyś mógł/mogła doświadczać trójwymiarowej rzeczywistości ziemskiej. Niewiele osób zastanawia się nad tym faktem. Większość przyjmuje, że po prostu tak jest. Ciało fizyczne to swego rodzaju futerał, powłoka i dobrze jest, kiedy nam służy. Kiedy jesteś zdrowy/zdrowa, dobrze się czujesz, jesteś sprawny/sprawna to wszystko jest w porządku. Za to podziękuj swojemu ciału. Wyraź swój szacunek i wdzięczność. Jednakże czasami coś mu dolega, boli, niedomaga. Już będąc dzieckiem zastanawiałam się dlaczego jedni chorują a drudzy całkiem dobrze się trzymają. Jak to jest w ogóle możliwe? Wtedy myślałam, że zależy to od statusu społecznego. Człowiek dobrze zarabiający może sobie kupić lepsze rzeczy, jedzenie, ma dostęp do prywatnej opieki medycznej. Jednak przecież bogaci ludzie też chorują i to bardzo poważnie. Po latach wraz z rozwojem świadomości i ten temat zgłębiłam. Oczywiście pozytywne nastawienie do świata też bardzo pomaga w dobrym samopoczuciu jednakże przyczyny chorób tkwią gdzie indziej jak się później okazało.
Zacznę od tego czym jest choroba. To nierozwiązany konflikt w psychice. Tylko tyle, i aż tyle. Te, które ciągną się latami przejawiają się w ciele fizycznym jako choroby. Choroba jest zaburzeniem przepływu energii i zanim pojawi się w ciele jest widoczna w ciałach subtelnych. Usunięcie tego zaburzenia z aury daje efekty niestety na krótko. Jest dobrym wsparciem dla organizmu. Natomiast kluczową sprawą jest znalezienie konfliktu psychicznego i jego przetransformowanie. Wtedy możemy mówić o powrocie do homeostazy na poziomie psychicznym, energetycznym i fizycznym. Dobra wiadomość jest taka, że raz rozwiązany konflikt już nie powraca. I jeszcze bonus w postaci uwolnienia kolejnych pokoleń od tego konfliktu pod warunkiem, że sami przestaną produkować taki konflikt. Często mówi się o chorobach dziedzicznych np. babcia miała żylaki, mama ma żylaki i córka też. Jest to nic innego jak odziedziczony konflikt związany z utratą domu. Wystarczy, że babcia straciła dom podczas wojny i tą informację, w postaci silnego konfliktu zapisanego w ciele, przekazała swoim potomkom.
Są też choroby, które wywołałeś/wywołałaś sam/sama. Zważ na to co mówisz. Czy czasami nie powtarzasz sobie: “Zawsze w listopadzie przeziębiam się”. To samospełniająca się przepowiednia. Tak więc czy warto sobie takie słowa powtarzać?
Szukając rozwiązań na dolegliwości fizyczne możesz jeszcze pokusić się o wycięcie danego narządu jeśli to jest oczywiście możliwe. Tylko czy ten sposób rozwiązuje problem? Wydawałoby się, że skoro nie ma już organu to i problem znika. Niestety tylko teoretycznie. Zostaje on jako fantom czyli energia. Konflikt nadal jest i dziedziczenie jak najbardziej wchodzi w grę. Może będziesz w miarę zdrowy/zdrowa jednakże zaburzone są fizyczne oraz energetyczne funkcje organizmu. Być może spotkałeś/spotkałaś się z kimś kto stracił np. rękę i mówił, że ona go często boli. Właśnie o tym piszę.
Trzeba tu również zwrócić uwagę na jeszcze jedną, ważną kwestię. Kiedy jesteś w konflikcie, który trwa kilka godzin czy kilka dni to jest to konflikt krótkoterminowy. Naturalną reakcją organizmu jest choroba a raczej odchorowanie konfliktu. Kiedy ciało było w ogromnym stresie np. spowodowanym niepewnością a w miarę szybko okazało się, że to był tylko fałszywy alarm, wtedy ciało domaga się odpoczynku. Wystarczy, że ktoś w pracy puści informację, że będzie fala zwolnień. A tobie bardzo zależy na tej pracy. Po kilku dniach wychodzi na jaw, że to była tylko plotka. I w ten sposób lądujesz w łóżku z przeziębieniem. Daj sobie czas, pozwól swojemu ciału odreagować. Wspaniale jeśli masz wokół siebie życzliwe osoby, które się tobą w tym czasie zaopiekują. Wtedy zdrowiejesz szybciej. Ciało jest ci dane tylko na czas ziemski więc dbaj o nie jak o coś cennego i bądź wdzięczny za to, że je masz.
